Koniec wojny z Moskwą

Król bardzo mądrze zadbał o zabezpieczenie granic południowych przed Tatarami. Samemu wyruszając wraz z dużą armią na Smoleńsk na południe wysłał wybitnego dowódcę i męża stanu, Stanisława Koniecpolskiego. Tatarzy, faktycznie, zaatakowali – sądzili bowiem, że cała niemal armia Rzeczypospolitej przebywa na północnym-wschodzie. Bardzo się zdziwili, gdy na ich spotkanie wyszedł genialny Koniecpolski dowdzący całkiem sporymi oddziałami. Jak się łatwo domyślić, Tatarzy ponieśli sromotną klęskę. Tymczasem na północnym-wschodzie król żywiołowo działał. Po pewnym czasie udało mu się odepchnąć wojska moskiewskie, dowodzone przez Michała Szeina, spod Smoleńska. Następnie, po kilku tygodniach, zmusił te wojska do zamknięcia się i bronienia w ich obozie. Obóz ów król Władysław bombardował używając do tego świetnej artylerii przez prawie trzy miesiące, co w końcu zaoowocowało poddaniem się wojsk Szeina. Na miejsce przybył szybko car Michał I i zawarty został pokój wieczysty w Polanowie, który w ówczesnym czasie bardzo się Rzeczypospolitej przydał i był niewątpliwym sukcesem przede wszystkim Władysława IV. Trzeba przyznać, że nowy Waza miał naprawdę piękny początek rządów. To świetnie rokowało na przyszłość.

Tagi: , , , ,

Wiktoria wiedeńska

Wiktoria wiedeńska Szykowała się naprawdę straszliwa, okrutna wojna, mogąca przynieść w Europie wielkie zmiany. Habsburgowie mieli dość niewielkie szanse na to, by się samodzielnie obronić – zwłaszcza, że Turkom sprzyjała Francja, która rada była widzieć każde osłabienie Cesarstwa. Jan III Sobieski zdecydował się na zmianę dotychczasowego frontu. Całkowicie porzucił już politykę profrancuską, zdecydował teraz, że wspomoże Cesarstwo. Wyruszył na Wiedeń na czele bardzo dużej armii, która, jak wiadomo, przesądziła o zwycięstwie. Na miejscu to właśnie Jana Sobieskiego uczyniono dowódcą głównym. W głównej bitwie wojska chrześcijan odniosły druzgocące zwycięstwo nad mahometanami – tych pierwszych zginęło 3000, drugich – 15000. Czy Jan Sobieski dobrze zrobił wspierając Cesarstwo? Zdaje się, że tak. Nikt nie mógł przewidzieć, że za sto niemalże lat kraj ten stanie się jednym z oprawców Rzeczypospolitej i będzie dążył do jej zniszczenia. Na ówczesną chwilę nie było Polakom ani Litwinom na rękę, by od zachodu sąsiadować z władztwem sułtana. Między innymi dlatego, że to Rzeczpospolitą całkowicie odcięłoby od kultury i nauki, jakie dotąd napływały z zachodu. Zresztą zachwiałoby to zupełnie dotychczasowy ład europejski, wprowadziło nowy, islamski, dziki i nieznany w zasadzie czynnik. Jan Sobieski zdecydował się na to, co zrobiłby każdy myślący nie tylko o własnym państwie, ale o całej cywilizacji chrześcijańskiej człowiek. Można rzec śmiało, że uratował Europę jaką znamy dzisiaj.

Tagi: , , , ,

Porównanie

Porównanie Jak więc widać sytuacja w państwie, które objęli w swe rządy Wazowie była całkiem dobra. Miało ono zadatki na bycie naprawdę potężnym i bardzo dobrze rozwijającym się krajem, pełnym poszanowania dla swobody wyznaniowej, w którym kwitłaby kultura. Wobec takich możliwości jakimi Wazowie dysponowali wypada porównać stań państwa z roku 1668, kiedy to abdykował ostatni Waza, Jan Kazimierz, ze stanem z roku 1587, gdy Stefan I Batory opuścił ziemski padół. Porównanie takie pokazuje ogromną, gigantyczną skalę zmian jaka zaszła w Rzeczypospolitej pod rządami Wazów. Zmiany te były jednak złe. Rzeczpospolita upadła, stoczyła się na niemalże dno; w roku 1668 była wyniszczona ciągłymi wojnami, zarazami; targana niebywale ognistymi i niszczycielskimi konfliktami wewnętrznymi; nie szanowano w niej dysydentów tak, jak kiedyś; rozkradziono dobra kultury; chłop był już bardzo mocno usidlony. Państwo było niesamowicie słabe, było, mówiąc krótko, na drodze do całkowitego upadku. Jakże wielka to różnica ze stanem z roku 1587, kiedy to Rzeczpospolita miała wszelkie sposobności do wyrośnięcia na ogromną potęgą, mogącą decydować o losie innych narodów, a nawet całych państw. Okazało się jednak, że po Wazach to inne państwa decydowały o Rzeczypospolitej, a nie odwrotnie.

Tagi: , , , ,

Pokój w Polanowie

Oczywiście, jak to zwykle przy takich okazjach bywa, pokój ów zbyt długo nie przetrwał. Jednak podczas panowania Władysława IV Wazy faktycznie z Moskwą Rzeczpospolita większych problemów nie miała. Te miały wystąpić na dużą skalę dopiero w drugiej połowie XVII wieku. Ważnym jest – i bardzo chwalebnym – że na mocy pokoju w Polanowie Władysław IV zrzekł się pretensji co korony carskiej w zamian za odszkodowanie 20 tysięcy rubli. Wielka szkoda, że podobnie nie potrafił Władysław zachować się w stosunku do korony szwedzkiej. Podobnie jak ojciec był ogarnięty przemożną chęcią rządzenia Szwedami, swoją politykę zagraniczną właśnie tej idei zazwyczaj podporządkowywał. To doprowadziło do nieprzyjemnych dla Rzeczypospolitej konsekwencji militarnych, a w przyszłości – to znaczy już za panowania brata Władysława – doprowadziło do potopu szwedzkiego, czyli jednej z najczarniejszych kart historii naszego państwa. Wróćmy jednak do Moskwy. Pokój w Polanowie nie był, oczywiście, gestem łaski ze strony cara. Jego postanowienia zostały krwawo wywalczone właśnie przez Władysława Wazę. Już w roku 1632, bardzo niedługo po śmierci Zygmunta, car Michał I zdecydował się na rozpoczęcie działań ofensywnych w stosunku do Rzeczypospolitej.

Tagi: , , , ,

Buzu Historia © 2016