Więzienie

Więzienie Jan Kazimierz prowadził ożywione kontakty z Cesarstwem, starał się jak najbardziej zbliżyć do Habsburgów. Powierzano mu misję dyplomatyczne do tychże, które wypełniał bardzo gorliwie. Niestety, nieco się na Habsburgach zawiódł – obiecano bowiem dać mu lenno, czego nie wypełniono. Zwrócił się wówczas do Sejmu z prośbą o danie mu w zarząd Kurlandii, ale Sejm propozycję ową odrzucił. I zrobił, trzeba przyznać, bardzo roztropnie, bo młody Jan Kazimierz słynął z ogromnej wręcz rozrzutności i niewielkiej odpowiedzialności. Jan Kazimierz stwierdził wówczas, że nie ma już czego szukać w kraju. Habsburgowie zaproponowali mu nową ofertę – miał objąć stanowisko wicekróla Portugalii. Jan Kazimierz odniósł się do tego bardzo przychylnie i rychło wyruszył w podróż na Półwysep Iberyjski. Celu swej wyprawy jednak nie osiągnął. Podczas przejazdu przez Francję został aresztowany z mocy rozkazu kardynała Armanda Richelieu, z natury rzeczy wrogiego Habsburgom, a przez to wszelkim ich pomysłom. Jan Kazimierz trafił do francuskiego więzienia, w którym przesiedział niecałe dwa lata. Z więzienia uwolniono go w roku 1640 do czego w lwiej części doprowadziła interwencja poselstwa Rzeczypospolitej dowodzonego przez Krzysztofa Korwina Gosiewskiego, wojewody sandomierskiego.

Tagi: , , , ,

Tolerancja religijna

Tolerancja religijna Po powyższych faktach można stwierdzić, że Jan Kazimierz nie był wcale jakimś fatalnym królem. Niestety, było inaczej. Przede wszystkim nie zrzekł się, rządząc Rzeczpospolitą, pretensji do tronu szwedzkiego. Cały czas uważał się za tytularnego i prawowitego króla tego północnego narodu. To z pewnością musiało zaogniać wzajemne kontakty. Jan Kazimierz, miast dążyć do sojuszu ze Szwecją przeciw Cesarstwu, robił coś zupełnie odwrotnego, co dla Rzeczypospolitej okazało się w skutkach fatalne. Lecz cóż – kontynuował po prostu politykę swoich poprzedników. Król dość mocno przyczynił się ponadto do upadku tolerancji religijnej w kraju, a była to rzecz dla Rzeczpospolitej niezmiernie ważna, bo utrzymująca względną jedność obywateli państwa. Jan Kazimierz będąc dość ortodoksyjnym katolikiem i całym sercem sprzyjając kontrreformacji doprowadził do tego, że dysydenci byli w Rzeczypospolitej traktowani niezbyt dobrze. Oczywiście, nie dochodziło u nas do takich rzeczy jak w innych krajach Europy, jednak ze względu na federacyjny charakter naszego państwa tolerancja religijna powinna być jego fundamentem. Jan Kazimierz o to nie zadbał, ba!, wypędził nawet w 1658 roku arian.

Tagi: , , , ,

Liberum veto

Liberum veto Można jednak w stosunku do Jana Kazimierza wysunąć zarzut dalece bardziej dyskredytujący go jako poważnego władcę, ba!, świadczący o jego ogromnej słabości i nieudolności. Otóż na sejmie w roku 1652, jak powszechnie wiadomo, po raz pierwszy poseł wykrzyknął „liberum veto”. Był to Władysław Siciński, pobierający pieniądze od Janusza Radziwiłła. Jego „veto” nie zerwało jeszcze obrad sejmu. Posłowie byli bowiem tak zdziwieni jego zachowaniem, że w zasadzie nie wiedzieli co czynić. Owszem, sejm został przerwany, ale nie zatracono uchwał, które wcześniej zapisano. Po prostu go zakończono. Jaka w tym wszystkim jest wina Jana Kazimierza? Otóż, oczywiście, będąc królem na obradach feralnego sejmu zasiadł. Gdy Siciński wykrzyknął „liberum veto” mógł Jan Kazimierz oświadczyć, że to jakieś nieporozumienie i Sicińskiego należy potępić i całkowicie się nim nie przejmować. Mógł Jan Kazimierz oświadczyć, że takie zachowanie jest karygodne i domagać się szybko ustawy, która stanowczo czemuś takiemu w przyszłości zapobiegnie. Byłoby to jak najbardziej możliwe, bowiem posłowie na feralnym sejmie również byli tym wyczynem Sicińskiego zaskoczeni i byli mu niechętni. Niestety, Jan Kazimierz nie zrobił nic. Jak wiadomo – milczenie jest zgodą. I faktycznie, „liberum veto” w niedługim czasie doprowadziło w praktyce kraj do upadku.

Tagi: , , , ,

Jezuici

Jezuici Jan Kazimierz zresztą w więzieniu żył na całkiem przyzwoitym poziomie. Było tak między innymi dlatego, że wykazywał bardzo duży egoizm, brak skrupułów. Otóż są bardzo wiarygodne doniesienia o tym, że przyszły król Rzeczypospolitej wydał strażnikom człowieka, który zaproponował mu pomoc w ucieczce. Świetnie obrazuje to mentalność człowieka, który w niedługim czasie miał objąć tron ogromnego, wymagającego stałej i niebywale trudnej pracy, państwa na wschodzie Europy. W roku 1643, wbrew ojcowskiemu zakazowi, wyjechał do Włoch. Tam wstąpił do zakonu jezuitów. Nie otrzymał jednak święceń, bo okres nowicjatu był dla niego zbyt uciążliwi. Po dwóch latach spędzonych w tymże Jan Kazimierz zrezygnował. Mimo to już w roku 1646 otrzymał z rąk papieża godność kardynalską. Zrzekł się jej jednak w przyszłym roku, kiedy to zmarł jedyny syn Władysława IV Wazy, co sprawiło, że to właśnie Jan Kazimierz był jedynym następcą tronu. W roku 1648 zmarł sam Władysław i w Rzeczypospolitej rozpoczęła się wolna elekcja. Trwała sześć miesięcy i zakończyła się dość zgodnym wyborem Jana Kazimierza na króla. Przykład ten dobrze obrazuje przywiązanie szlachty Rzeczypospolitej do tradycji i ciągłości dynatycznej na tronie.

Tagi: , , , ,

Buzu Historia © 2019