Bitwa pod Kockiem

Ponowny atak samochodów pancernych nie odniósł efektu, gdyż nie zdołały się one przedrzeć przez ogień przeciwpancerny. Zacięte walki toczyły się do wieczora pod Syrokomlą i Kockiem. Niemcy, mimo zdecydowanej przewagi, silnego ognia artyleryjskiego, ponawianych ataków samochodów pancernych, nie przerwali polskiej obrony. Następnego dnia ogień polskiej artylerii rozpoczął bitwę. Istniała jeszcze szansa zrealizowania planu, jaki przygotował general Kleberg, wiedząc z doniesień wywi8adu lotniczego, trzech sportowych samolotów, że promieniu sześćdziesięciu kilometrów nie ma innych jednostek wroga. Polska grupa operacyjna mogła więc rozbić, albo zmusić niemiecką dywizję do odwrotu, otwierając sobie drogę do składnicy uzbrojenia w Stawach. Niemcy zaskoczeni impetem natarcia cofnęli się, więc możliwe było zrealizowanie Kleberga. Pierwsze godziny zdawały się potwierdzać nadzieję, jednakże wkrótce niemiecka dywizja zmotoryzowana pokazała swa silę. Artyleria otworzyła ogień, działa i moździerze, granatniki, karabiny maszynowe utworzyły ogniową zaporę, zmuszając naszych żołnierzy do zatrzymania się. W ogniu artylerii załamało się tez późniejsze natarcie kawalerii. Czwartego października sytuacja gwałtownie pogorszyła się. W rejon kockiej bitwy zaczęły docierać nowe jednostki niemieckie. Przybywało szesnaście tysięcy żołnierzy z sześćdziesięcioma samochodami opancerzonymi. W dniu, w którym kapitulowała Warszawa, do Moskwy przyjechał Ribbentrop, aby podjąć ostateczną decyzję o podziale ziem polskich. Tajne protokóły, jakie podpisał Ribbentrop i Mołotow określiły przebieg nowej granicy wzdłuż rzek Pisy, Narwi, Bugu i Sanu, zasady przesiedleń ludności pochodzenia niemieckiego, ukraińskiego i białoruskiego z ziem polskich oraz zwalczanie działalności polskich organizacji. Już w pierwszych dniach okupacji NKWD zaczęło wprowadzać nowe porządki: z majątków wyrzucano właścicieli, niszczono zabudowania i parcelowano gospodarstwa pod hasłem sprawiedliwości dziejowej. Było to zapowiedzią masowego terroru, który miał objąć nie tylko tak zwanych wrogów klasowych, lecz wszystkich, którzy czuli się Polakami. Trzydziestego września Niemcy ruszyli do ostatecznego szturmu na półwysep Hel. Polskie oddziały, zmuszone do odwrotu pod Kuźnice wysądziły zaporę minową z głowic torpedowych, co przerwało półwysep i zatrzymało nieprzyjaciela, jednakże nadchodził kres walki: brakowało amunicji, lekarstw, żywności, odzieży. Pierwszego października podjęte zostały rozmowy kapitulacyjne. Dzień później dowódca zegnał żołnierzy. Obrona Helu trwała od pierwszego września i mimo zmasowanego ataku, ostrzału najcięższej artylerii dwóch pancerników Niemcom nie udało się złamać polskiej obrony. Polscy żołnierze kapitulowali, gdyż zabrakło amunicji.

Tagi:

Buzu Historia © 2019