Coraz trudniej

Ze strachu i z powodu pamięci klęsk, jakich Francuzi doznali podczas pierwszej wojny światowej, nie chcieli ryzykować jakichkolwiek poważniejszych operacji. Duch gigantycznej linii Maginota, wybudowanej na początku lat trzydziestych, systemu, wydawałoby się niezdobytych umocnień, wyznaczał kierunek francuskiej polityki militarnej. Co najważniejsze, w Paryżu i w Londynie bardzo uważnie obserwowano rozwój sytuacji w Polsce. Załamanie naszej obrony mogło dać argumenty zwolennikom ukrycia się za linią Maginota i wstrzymania wszelkich działań przeciwko Niemcom. Podjęcie przez polskie wojska ofensywy, miało więc znaczenie ogromne. Niemcy nie wykryli ruchów armii Poznań i byli nieświadomi zagrożenia, jakie stanowiła dla nich armia Poznań i współdziałająca z nią armia Pomorze. Wszystko zależało od naczelnego wodza, który odrzucił plan generała Kutrzeby. Mijały dni, a każdy mógł wpłynąć na bieg kampanii wrześniowej. Od szóstego września 1939 roku armia Poznań zgodnie z rozkazem naczelnego wodza nieatakowana do tego czasu przez Niemców rozpoczęła marsz z Wielkopolski w stronę warszawy. Miała zając pozycje obronne za Wisłą i stamtąd odpierać uderzenia wrogich armii – taka była koncepcja Marszalka Edwarda Rydza Śmigłego, nieuwzględniająca charakteru wojny, w której silą uderzeniową były samodzielne związki zmotoryzowane i pancerne, przesuwające się znacznie szybciej niż piechota i tabory konne. Sytuacja armii Łódź, którą chciał wspomóc general Kutrzeba, łącząc z nią siły swojej armii Poznań, stawała się z dnia na dzień coraz trudniejsza. Potężne uderzenia niemieckich oddziałów pancernych zmusiły naszych żołnierzy do odwrotu. Niemcy szybko zyskali absolutną przewagę w powietrzu, zadając naszym dywizjonom lotniczym ogromne straty. Oddziały wojska, pozbawione ochrony myśliwców przed wrogimi nalotami nie miały szans na sprawne przegrupowanie. Podjęcie manewru, który mógłby choć na kilka dni zahamować postępy przeciwnika. Krwawiąca armia Łódź nie była w stanie zatrzymać wroga, a jedynym ratunkiem mogło być zespolenie sil. Naczelny wódz popełniał kardynalny blond, nie zgadzając się na plan generała Kutrzeby, przewidujący, że armia Poznań udzieli pomocy armii Łódź. W Warszawie, Rydz Śmigły działał bardzo schematycznie. On chciał ściągnąć wszystkie polskie armie na linię Wisły i Sanu, gdzie miały okopać się i bronić do czasu uzyskania pomocy, która obiecali udzielić polscy sojusznicy. Tym czasem niemieckie wojska, idące w stronę Warszawy odsłaniały swoje skrzydła i niespodziewany manewr mógł zmienić bieg kampanii wrześniowej. Mijal bezcenny czas. Trzeciego września tłumy Polaków szły pod brytyjską ambasadę, bo tego dnia Wielka Brytania wypowiedziała wojnę Niemcom. Zrobiła to również Francja.

Tagi:

Buzu Historia © 2019