Koniec ostatniej bitwy

General Kleberg liczył, że minie co najmniej jeden dzień, zanim siły te dotrą na pole walki, ale piątego października polskie natarcie załamało się. Dalsza walka z dwoma niemieckimi dywizjami nie miała już sensu, gdyż wyczerpała się amunicja. Drogą w Kocku, rano, szóstego października wjechała kolumna samochodów pancernych. W jednym z tych samochodów był general Kleberg, przywieziono go tutaj, aby na dziedzińcu pałacu złożył honorową kapitulację. Honorową dlatego, gdyż tak Niemcy podeszli do tego wydarzenia. Ustawili kompanię honorową i oddawali cześć walecznym wrogom i ich dowódcy, generałowi Klebergowi. Tysiąc dwustu pięćdziesięciu oficerów i piętnaście i pól tysiąca żołnierzy samodzielnej grupy operacyjnej zakończyło ostatnią walkę kampanii wrześniowej. Żołnierze zaczęli składać broń. Piątego października po południu general Kleberg wydal ostatni rozkaz. Na cmentarzu pod Kockiem leży osiemdziesięciu żołnierzy generała Kleberga z dwustu sześćdziesięciu, którzy zginęli w tej bitwie. On sam zmarł w niewoli w 1941 roku, a jego prochy sprowadzono do Kocka trzydzieści lat później. Dwudziestego szóstego października, już po wcieleniu części Polski do III Rzeszy Niemcy utworzyli Generalną Gubernię, poddaną władzy absolutnej generalnego gubernatora, zadaniem którego było wyniszczenie inteligencji i przekształcenie Polaków w niewolników. Pod Serokomlą dywizja kawalerii samodzielnej grupy operacyjnej, jako pierwsza miała przyjąć niemieckie uderzenie. Sytuacja była bardzo poważna: spodziewano się, że nieprzyjaciel może wprowadzić do walki broń pancerną. W rejonie Kocka i Talczyna szykowała się do walki piechota. W tej bitwie uwidaczniał się charakter całej kampanii wrześniowej. Kawaleria i piechota stawały naprzeciw wojsk zmotoryzowanych, zdolnych do szybkiego manewru, wyposażonych w silną artylerię i broń pancerną, którym wsparcia mogły udzielić samoloty. Rankiem drugiego października na przedpolu pojawiły się niemieckie samochody pancerne, które miały osłonić natarcie niemieckiej piechoty. Była to groźna broń, lecz polska kawaleria okopana, dobrze przygotowana do obrony miała czym zwalczać niemieckie pojazdy pancerne. Najlepszy przeciwpancerny karabin drugiej wojny światowej, stworzony przez polskich konstruktorów, broń bardzo skuteczna i mająca wiele zalet: był lekki, nie wymagał specjalnych umiejętności od żołnierza, był przyjazny dla żołnierza, a mógł niszczyć niemieckie czołgi. Wystrzeliwał maleńkie pociski, które niewiele różniły się od pocisku karabinowego, a ten pocisk, wystrzelony z odległości trzystu metrów mógł przebić pancerz o grubości piętnastu milimetrów. Trafiając w pancerz wybijał korek i te fragmenty pancerza wpadały do wnętrza czołgu i zabijały załogę.

Tagi:

Buzu Historia © 2019