Modokowie i Klamanowie na wojennej ścieżce

Plemię Modoków liczyło jedynie kilkuset ludzi i nie zwracało na siebie uwagi, jednak na przełomie 1872 roku i 1873 kraj z zapartym tchem czytał o ich wojennych poczynaniach. Przed dwudziestoma laty, w czasach pierwszych migrantów doszło do konfliktu, za który odpowiadali tak samo zarówno biali, jak i Indianie. Luźnie powiązana grupa Modoków zamieszkiwała wtedy obszar nad jeziorem na pograniczu Oregonu i Kalifornii, nieopodal rozciągało się magmowe pustkowie, a przemierzenie go było nie lada wyzwaniem. W pobliżu tego pustkowia mieszkali przebiegli Klematowie, odwieczni wrogowie Modoków, uważani przez nich za złych do szpiku kości. Zgodnie z ideą rezerwatu rząd przemieścił Modoków na terytorium zamieszkałe przez Kamatów. Ziemi wystarczyłoby dla obu plemion, jednak wrogowie nigdy nie powinni mieszkać razem. Klamanowie byli silniejsi i spychali Modoków z jednego skraju rezerwatu na drugi. Ci wkrótce wycofali się i wrócili na dawne tereny łowieckie nad rzeką. Zapoznali się nieco ze zwyczajami białych i językiem angielskim, zaczęli nosić troje, typowe dla biedniejszych robotników i kolonistów. Jeden z ich wodzów zyskał swój przydomek, nosząc na co dzień elementy wojskowych mundurów. Nie porzucili jednak w pełni starych zwyczajów. Przez kolejne dwa lata grupa wędrowała po północnej Kalifornii; nie sprawiali większych kłopotów, lecz wódz odrzucał każdą propozycję powrotu do rezerwatu. Rok minął bez większych walk, czy oznak większych wrogości, były jednak wyjątki. Członkowie plemienia Czarnych Stóp dokonali serii mordów na osadnikach i musiano na nich wysłać oddział kawalerii. Czerwona Chmura poddał się i złożył nawet wizytę w Waszyngtonie, ale około jednej trzeciej Siuksów wciąż nie chciało się ugiąć. Jednak, mimo, ze w rejon Stanu Woyami ruszyła duża grupa osadników, Indianie dokonali tylko paru morderstw i rabunków. Były to wybryki małych, bandyckich grup, a niezorganizowany atak na białych. Yutowie także sprawiali kłopoty, choć w traktacie z 1868 roku również obiecali wycofać się na wyznaczone terenu. Teraz jednak odmówili i chcieli odbierać podarunki na swoich dawnych ziemiach. Komisja przystała na to żądanie. Czejenowie i Arapachowie spotkali się wtedy z Kayuga i Komanczami, pragnąc wspólnie ruszyć do walki, nie podjęli jednak ostatecznej decyzji. Te plemiona również domagały się przeniesienia swoich agencji. Kayuga i Komancze dokonali w ciągu roku kilku morderstw i napadów; wciąż byli na wojennej ścieżce, nękając Teksańczyków: zabijali osadników, porywali kobiety, dzieci i bydło oraz stawiali czynny opór wojsku, zmuszając je do walki. Komisja oznajmiła, że nie jest w stanie powstrzymać tych najazdów. Indianie uznawali Teksańczyków za wrogów i przypominali, że jeszcze niedawno toczyli z żołnierzami wojnę.

Tagi:

Buzu Historia © 2019