Oazy normalności

Żyjąc wciąż w nieludzkich warunkach, jakie panowały w łagrach, więźniowie nie przestawali marzyć o wolności i normalności. W obozie istniały miejsca, które tworzyły namiastkę utraconej wolności. Był to szpital, Dom Swidanij oraz jeden dzień w miesiącu wolny od pracy. Działający na terenie obozu szpital nie podlegał regułom panującym w łagrach. Czyste łóżka, miła opieka i większe racje żywnościowe sprawiały, że więźniowie tęsknili do tego, by znaleźć się w szpitalu. Z kolei Dom Swidanij był osobnym barakiem, w którym więźniowie raz na rok mogli się spotkać z rodziną i bliskimi. NKWD bardzo rzadko udzielało stosownego pozwolenia. Kiedy już się to zdarzało, odwiedzający byli zmuszeni do całkowitego milczenia. Nikt nie mógł wyjawić prawdy o sytuacji panującej w łagrach. Więźniowie czekali na chwile spotkania z bliskimi z utęsknieniem. Idealizowali w wyobraźni te spotkania, bo dzięki temu przypominali sobie swoje dawne życie. Raz na miesiąc przysługiwał im też jeden dzień wolny od pracy. Dzień ten był dla nich wyjątkowym momentem. Wieczorem przed wyznaczonym terminem przygotowali się do nadchodzącego święta. Stawali się wówczas życzliwsi i milsi. Ta krótka przerwa ujawniała w więźniach istnienie głębszych uczuć i potrzeb. W obozowych warunkach człowiek wyzbywał się uczuć i osobowości w imię uratowania swego biologicznego życia. Chęć przeżycia za wszelka cenę pozbawia więźnia wrażliwości, współczucia czy solidarności. Konieczność codziennej racji żywności budzi brutalną rywalizację i wyklucza współdziałanie. Obóz uczy więźnia żyć bez litości, egoistycznie i z obojętnością słuchać skarg cierpiących. Nowy więzień, poznawszy panujące tu prawo zaczyna nienawidzić innych, dzielących jego los. Uczy się jak postępować, by zwiększyć swoją szansę na przeżycie. Wie, że musi stać się obojętny wobec innych, wtopić się w tłum i pozostać niewidzialny dla władz obozowych. Śmierć współwięźniów to dla niego szansa na przeżycie. Stąd rywalizacja w obozie, donosicielstwo i brak pomocy. Odwieczne wartości i zasady traciły tu swój sens. Tam gdzie poniżano ludzi nie miały szans przetrwać uczucia typu: miłość, przyjaźń, dobro i prawda. Egzystencja została sprowadzona do poziomu potrzeb fizjologicznych i walki o byt. Pozbawiony nadziei i upodlony człowiek tracił poczucie godności nawet w swoich własnych oczach. Bardzo łatwo w ten sposób można było zabić człowieczeństwo. Na terenie obozu codzienność stanowiły kradzieże, gwałty, mordy, pobicia i jawna wrogość. Społeczność więźniów nie była jednolita, stanowili ją ludzie różnej narodowości. Najstarszą grupa byli więźniowie skazani w 1937 roku, a najmłodszą małoletni przestępcy tzw.: biezprizorni. Oprócz nich przebywali w obozie różnorodni przestępcy oraz najsilniejsi w hierarchii, więźniowie recydywiści – Urkowie. Dużą część więźniów stanowili również więźniowie polityczni, aresztowani z błahych powodów. Silną pozycję mieli stachanowcy, których wydajność pracy przekraczała 125%. Z racji swej przydatności do wykonywania najcięższych prac mieli największe porcje żywności. Najniżej w obozowej hierarchii stali więźniowie chorzy, słabi i niezdolni do pracy. Byli to mieszkańcy trupiarni, skazani na powolne umieranie. Większość więźniów pracowała w brygadach zatrudnionych przy wyrębie lasu, nieliczni pracowali jako tragarze. Praca w lesie odbywała się w trudnych warunkach. Więźniowie budzeni byli o 6 rano i po skromnym śniadaniu brygada wyruszała do pracy. Mróz ogromny wysiłek, głód i wycięczenie sprawiały, że okres przydatności więźnia do pracy trwał około dwa lata. Po tym czasie większość z nich trafiała do trupiarni. Czas pracy obejmował niekiedy dwadzieścia godzin na dobę. W obozach sowieckich przymusowa praca była jedną z form torturowania.

Tagi:

Buzu Historia © 2019