Problemy polskiej armii

Polskie lotnictwo posiadało trzysta dziewięćdziesiąt dwa samoloty gotowe do walki, w tym sto pięćdziesiąt osiem samolotów myśliwskich, które były wolniejsze, słabiej uzbrojone i łatały niżej, niż niemieckie myśliwce. Brakowało nam samolotów szturmowych, zdolnych do niszczenia niemieckich kolumn pancernych. Siła nowoczesnych bombowców Łoś nie została wykorzystana przez nasze dowództwo. Losie nie bombardowały lotnisk, rejonów koncentracji, stacji wyładowczych, zaś skierowanie tych bombowców przeciwko kolumnom pancernym było błędem, za który życiem zapłaciło wielu naszych lotników. Drugiego października w rejonie Kocka i Serokomli samodzielna grupa operacyjna Polesie zajęła stanowiska obronne, część z nich okopała się pod Serokomlą. Pierwsze niemieckie uderzenie miał przyjąć trzeci szwadron. Przed godziną dziesiątą niemiecki batalion gotowy był do ataku; przewaga była po jego stronie, zważając na silne wsparcie, jakie miał otrzymać ze strony sześciu samochodów pancernych. O godzinie dziesiątej Niemcy zaatakowali. Tuż za piechotą ruszyły do boju samochody pancerne. Pancerze dawały im dobrą ochronę przed naszymi pociskami karabinowymi i odłamkami granatów, ale wtedy otworzyły ogień polskie działa. Nasze pociski zniszczyły dwa samochody pancerne, a pozostałe wycofały się na skraj lasu. W polskiej piechocie sytuacja była nieciekawa, tak samo, jak w kawalerii. Każda z czynnych dywizji piechoty licząca około szesnaście i pól tysiąca żołnierzy miała tylko dwadzieścia siedem dział przeciwpancernych, jednakże największą słabością naszego wojska był brak samochodów. Każda dywizja miała za to siedem tysięcy koni, a tabory ciągnęły się przez wiele kilometrów, opóźniając marsz, tarasując drogi, uniemożliwiając szybki manewr. W każdej dywizji były tylko siedemdziesiąt dwa samochody, gdzie w niemieckiej było ponad dwa i pól tysiąca. W końcu lat trzydziestych polska armia miała prawie dziewięćset czołgów. Były male, słabo opancerzone i słabo uzbrojone, tylko w jeden karabin maszynowy, mogły walczyć jedynie z najsłabszymi niemieckimi czołgami. Czołgów z prawdziwego zdarzenia, kupionych w Anglii oraz francuskich było niewiele, bo około dwustu trzydziestu. Na więcej nie było Polski stać, a wermacht miał prawie pięciokrotnie więcej czołgów. Na głównych kierunkach uderzeń, niemiecka przewaga dochodziła do piętnastu razy. Zarówno kawaleria, jak i piechota były niemalże bezbronne wobec lotnictwa. Dywizja piechoty miała tylko cztery działa przeciwlotnicze, a brygada kawalerii dwa. Używano ciężkich karabinów maszynowych, lecz ich skuteczność w walce z niemieckimi samolotami była niewielka. Użycie bombowców nurkujących dało Niemcom ogromną przewagę.

Tagi:

Buzu Historia © 2019