Kontrowersje wokół pokoju

Nie wszystkim podobały się warunki, na jakich Sulla zawarł pokój Otóż część Rzymian uważała, że należało z Mitrydatesem prowadzić wojnę do całkowitej jego zagłady, w niczym nie pobłażając takiemu nieprzyjacielowi ludu rzymskiego. W dodatku Lucjusz Sulla pozwolił Mitrydatesowi odpłynąć do jego stołecznego Pontu na okręcie obładowanym łupami i skarbami. Oskarżano Lucjusza Sullę o nadmierną łagodność. Ten jednak, nie bez racji, tłumaczył się, że nie byłby w stanie prowadzić jednoczesnej wojny z Mitrydatesem i Fimbrią, gdyby ci ewentualnie się porozumieli – trzeba bowiem wspomnieć, że Fimbria był człowiekiem z przeciwnego Sulli obozu politycznego i Sulla podejrzewał, że został przez konsulów wysłany do Azji nie tyle na wojnę z Mitrydatesem, co na wojnę z Sullą właśnie. Jak się jednak okazało Fimbria nie był człowiekiem o zbytniej sile politycznej i po zawarciu pokoju, gdy Sulla ruszył na jego obóz, Fimbria popełnił samobójstwo. Zrobił tak, ponieważ większość dowódców odmówiła okazania mu posłuszeństwa. Nie dziwota jednak, bowiem sam Fimbria nie był legalnym wodzem – na wojnę wyruszył jedynie jako doradca wodza Flakkusa, którego po pewnym czasie zamordował i sam przejął władzę nad armią. W ten sposób zakończyła się wojna Sulli z Mitrydatesem. Okazalo się, że Mitrydates nie akceptuje ustalonych warunków pokojowych Wtedy to właśnie przybywają do niego wysłani uprzednio do króla Mitrydatesa posłowie z odowiedzią. Ku wielkiemu zdumieniu Lucjusza Sulli odpowiedź owa nie była akceptacją wszystkich warunków pokojowych. Okazało się, że Mitrydates śmiał jeszcze stawiać Sulli warunki! Lucjusz Korneliusz rozsierdził się ogromnie, zaklinał się, że pójdzie z armią do Pontu i tam pokaże Mitrydatesowi, kto jest prawdziwym panem sytuacji. Jak twierdzi Plutarch, Archelaos starał się Sullę ułagodzić i w końcu zaoferował siebie jako tego, który pojedzie do Mitrydatesa i przekona go, że warunki pokojowe należy bez mrugnięcia okiem przyjąć. Sulla zgodził się na to i odprawił z poselstwem Archelaosa, samemu pozostając wciąż w Macedonii, gdzie zdobywał łupy i ćwiczył wojsko na plemionach celtyckich, które od wielu lat bardzo dotkliwe nękały Macedonię. Pozostaje jednak odpowiedzieć na pytanie dlaczego Mitrydates odrzucił warunki pokojowe (nie chciał bowiem oddać Paflagonii ani dać Sulli okrętów)? Najprawdopodobniej myślał o tym, aby ułożyć się nie z Sullą, ale z Fimbrią – innym wodzem rzymskim, który przed kilku miesięcy został wysłany do Azji na wojnę z Mitrydatesem.

Tagi:

Pokój i kłótnie z Archelaosem

Lucjusz Sulla udał się do Troady na spotkanie z wodzem wojsk pontyjskich Po bitwie pod Orchomenos przybył do Sulli pewien kupiec, który przekazał mu informacje o tym, że Archelaos chciałby spotkać się z nim osobiście aby porozmawiać o ewentualnych warunkach pokojowych. Lucjusz Sulla, słysząc to, uradował się wielce i czym prędzej pospieszył na wyznaczone miejsce spotkania, którym było miasto, gdzie aktualnie Archelaos przebywał – czyli Troada. Gdy Sulla dotarł gdzie należało, faktycznie potwierdziło się, że Archelaos oczekiwał go tam od kilku dni i że jest jak najbardziej skłonny do rozmów o pokoju. Jak się jednak okazało, Archelaos nie prezentował wcale postawy uniżonego winowajcy, który błaga swego pogromcę o litość, ba, Archelaos był raczej dumny i butny, zapewne przykazane miał przez Mitrydatesa, by stawiać się Sulli. Otóż na początku rozmowy Lucjusza Sulli z Archelaosem ten drugi rzekł, że Sulla, skoro ma bardzo duże kłopoty polityczne w samym Rzymie, powinien jak najszybciej zrezygnować z konfliktu z Mitrydatesem i wrócić do ojczyzny. Archelaos namawiał Sullę wprost do zdrady narodu rzymskiego, chciał bowiem, by ten zakończył wojnę pozostawiając Mitrydatesowi wszystkie ziemie i aby wziął od niego pieniądze na działania w Rzymie. Archelaos początkowo nie chciał zgodzić się na warunki Sulli Lucjusz Sulla słysząc to, wedle plutarchowej relacji, oburzył się niebywale. Nic dziwnego, jakże bowiem Archelaos, zwykły barbarzyńca, śmiał jemu, wielkiem Sulli, dyktować warunki, w dodatku tak haniebne? Sulla odrzekł mu więc, że lepiej niech Archelaos zdradzi Mitrydatesa i przyłączy się do Sulli – razem mogą pontyjskiego króla pokonać, obalić, a Archelaos w nagrodę otrzyma zarząd tychże ziem. Archelaos jednak absolutnie nie chciał zgodzić się na tą ofertę, twierdził, że nie może dopuścić się tak wielkiej zdrady. Wówczas Sulla, jeszcze bardziej niż poprzednio oburzony, rzekł mu, że skoro on, Archelaos, będąc jedynie sługą barbarzyńskiego króla nie chce dopuścić się takiego krzywoprzysięstwa, to niech nie namawia wielkiego wodza rzymskiego do czegoś podobnego! Lucjusz Sulla pytał swego rozmówcę ze śmiechem, czy to nie on przypadkiem uciekał przed Sullą raz to w Pireusie, drugi raz pod Cheroneją, a trzeci raz kryjąc się w małej łódeczce w błotnistych wodach rzeki Melas? Archelaos po tych słowach zmitygował się mocno, chyba faktycznie uświadomił sobie, że Sulla jest od niego wodzem dalece sprawniejszym i że tyleż razy już go pokonał. Przyjął po tym o wiele bardziej uniżony ton.

Tagi:

Polowanie na złoto Nowego Świata

Przygody Kolumba Na początku roku 1492 włoskiemu podróżnikowi Krzysztofowi Kolumbowi udało się przekonać hiszpańskiego króla Ferdynanda i królową Izabelę do swojej teorii, że z Europy do legendarnych Indii istnieje jeszcze inna, korzystniejsza droga morska. \”Indiami\” nazywano wówczas kraj wschodniej Azji, o których mówił 200 lat wcześniej wenecki podróżnik Marco Polo w swoim \”Opisaniu świata\”. 3 sierpnia 1492 Kolumb opuścił Hiszpanię na trzech niewielkich statkach. Dlaczego nie dotarł do Indii, lecz wylądowała wyspach Bahama, przedstawia mapa. Żeglującemu na zachód Kolumbowi drogę zagrodził olbrzymi, dotąd nieznany, kontynent amerykański. Oto ironia historii: także po trzech kolejnych podróżach, aż do śmierci, Kolumb wierzył, że odkryty przez niego Nowy Świat to właśnie \”Indie Zachodnie\”, a jego czerwonoskórzy mieszkańcy to \”Indianie\”. Wiosną 1493 odkrywcy powrócili do Hiszpanii, gdzie zostali sowicie wynagrodzeni. Król i królowa uzyskali od papieża hiszpańskiego pochodzenia, Aleksandra VI, potwierdzenie własności odkrytych przez Kolumba ziem. W taki sposób drugi co do wielkości kontynent świata jednym pociągnięciem pióra stał się własnością hiszpańskiej korony. Fryzyjskie starcie Po katastrofie w Wisby bractwo witalijskie rozpadło. Jedna z grup pożeglowała na północ Szwecji, do Norrlandii. Tam, w zamku Faxeholm, znalazła tymczasowe schronienie. Grupa ta została później ułaskawiona. Dwie inne grupy zostały wierne swojej pirackiej profesji. Wycofali się na południowy zachód Finlandii i na wyspy Ertholm w pobliżu Bornholmu. Główna grupa pożeglowała w kierunku w północno-zachodnim, poprzez cieśninę Kattegat, opłynęła następnie północny cypel Danii, aż w końcu znalazła schronienie na wybrzeżu wschodniofryzyjskim. Przywódcami braci witalijskich byli Godeke Michels i Klaus Stortebeker. Już wcześniej ścigali oni i napadali na statki wszelkich narodowości w Zatoce Helgolandzkiej i na wybrzeżu Holandii. Gdy pojawili się po raz drugi na tym samym terenie, stowarzyszenie miast hanzeatyckich w Lubece postanowiło raz na zawsze skończyć z widmem. Pierwsze uderzenie wymierzone było przeciw wschodnim Fryzyjczykom, którzy udostępnili braciom witalisjkim kwatery zimowe. W roku 1400 na wschodniofryzyjskim wybrzeżu pojawiła się eskadra lubeckich i hamburskich \”kog pokoju\”. Hanzeaci przeczesali każdy zakątek, zabijając przy tym 80 braci witalijskich. Fryzyjczycy wystraszyli się i wydali kolejnych 25 piratów pod miecz. Zostali oni straceni na rynku w Emden, na oczach swoich poprzednich protektorów. Jednym ze straconych był nieślubny syn fryzyjskiego władcy, Konrada von Oldenburga. \”Kolorowa Krowa\” okrętem flagowym Zimą 1401 roku hanzeatyckie miasto Hamburg przygotowywało się do zadania ostatecznego ciosu. Zbudowano dwa nowe statki wojenne; \”Kolorowa Krowa\” została okrętem flagowym. Wczesną wiosną flotylla, zamaskowana jako konwój kupiecki, ruszyła w dół Łaby, w kierunku wyspy Helgoland. Tam właśnie, w południowym porcie, zakotwiczone były statki braci witalijskich. Wypadki potoczyły się zgodnie z przewidywaniami hamburczyków. Statki Stortebekera rzuciły się na rzekomy łup. W tym momencie \”Kolorowa Krowa\” zatrzymała się i odkryła swoje otwory działowe. Rozpoczęła się szalona, rozpaczliwa walka, lecz bracia witalijscy nie mieli żadnej szansy. Zginęło 40 spośród nich, a 70 dostało się do niewoli – pośród nich Klasu Storebeker. Hamburczycy zrobili piratom uczciwy proces. Dopiero w październiku zapadły wszystkie wyroki. Brzmiały one: śmierć przez ścięcie mieczem. 20 października 1401 przywieziono skazany braci witalijskich na wyspę Grasbrook na Łabie, gdzie zostali stracenie. Ich przybite do pali głowy umieszczono na skraju toru wodnego.

Tagi:

Piraci

Początek piractwa na Morzu Północnym i Bałtyku Piractwo na Morzu Północnym i Bałtyku rozwinęło się z przepisów prawnych dotyczących ratowania mienia osiadłych na mieliźnie statków. Było to prastare prawo mieszkańców wybrzeża, które mówiło, że kto znajdzie przedmioty wyrzucone przez morze na jego brzeg, ma prawo je zatrzymać. Dla ciężko pracujących, bardzo biednych rybaków i chłopów z wybrzeży prawo to stanowiło prawdziwą łaskę bożą, bowiem zapewniało im ono część środków na utrzymanie. Prawo to odnosiło się także do osiadłych na mieliźnie statków. Dla wielu mieszkańców bowiem wystarczyło przestawić nieco boję lub latarnię, by skierować statek na rafy czy mieliznę i w ten sposób pomóc nieco łasce boskiej. Tak oto z obszukiwaczy plaż wyrastali nadbrzeżni zbójnicy, a wreszcie mordercy. Coraz częściej powtarzały się przypadki nieudzielania pomocy rozbitkom, a nawet ich zabójstwa w sytuacji, gdy mogli uratować się sami. Prawo zresztą do takich przestępstw zachęcało, bowiem łup należał do szczęśliwego znalazcy tylko wówczas, gdy nikt z pasażerów statku nie przeżył jego zatonięcia. Wielkie miasta handlowe i portowe próbowały walczyć z nadbrzeżnymi piratami przypominając swoim władcom o ich obowiązkach. Rozprzestrzenianie się piractwa W połowie XII wieku najważniejsze portowe i handlowe miasta na wybrzeżach mórz Północnego i Bałtyckiego złączyły się w związek miast, zwany Hanzą. Od tego czasu ciężkie kogi hanzeatyckie o wysokich burtach spokojnie pływały na oczach nadbrzeżnych piratów. Z tak bogatych łupów nie chcieli zrezygnować panowie na wybrzeżach Fryzji, Danii i Meklemburgii. W miarę upływu czasu napady na statki handlowe w tych rejonach stawały się coraz bardziej zuchwale. Wobec tego tolerowanego, a nawet popieranego przez zwierzchników piractwa Hanza była bezbronna. Najbardziej osławionymi piratami na morzach Północnych i Bałtyckim byli bracia witalijscy. Początkowo było to regularne wojsko biorące udział w długotrwałej wojnie pomiędzy szwedzkim królem Albrechtem i duńską królową Małgorzatą. W 1389 królowa Małgorzata ujęła swojego przeciwnika i osadziła w lochu. W tym samym roku wojska jej obległy ostatnie miejsce schronienia wiernych królowi Szwedów, mianowicie stolicę Sztokholm. W tej trudnej sytuacji ojciec króla Albrechta, książę Meklemburgii, wezwał na pomoc swoich rodaków i każdego, kto chciał mu pomóc.

Tagi:

Buzu Historia © 2019