Stracona szansa

To, co jest oczywiste, niebywale wzmocniłoby nasz kraj. Wszak obie wymienione krainy były regionami uprzemysłowionymi, dobrze rozwiniętymi. Rzeczpospolita, w 1634 roku podpisując wieczysty pokój z Moskwą a rok wcześniej rozejm z Turcją miała absolutnie rozwiązane ręce. Mogła działać na zachodzie niemalże pełnymi siłami, pozostawiając tylko nieco wojsk na południu. Nawet gdyby Moskwa zaatakowała nas niespodziewanie od wschodu – co było, zresztą, dość wątpliwe – to i tak wiele byśmy nie stracili, bo Cesarstwo na pewno bardzo szybko zgodziłoby się na rozejm z Rzeczpospolitą, w końcu to zamykałoby mu jeden rozległy i trudny front. Jak więc widać Rzeczpospolita mogła współdziałać z Francją i ze Szwecją w niszczeniu Cesarstwa. Mogliśmy też, na mocy rozpędu, zająć zbrojne i ostatecznie Prusy Książęce, czemu nikt by się nie sprzeciwił, nie było bowiem w Europie wówczas siły do tego zdolnej. Cóż jednak wybrała Rzeczpospolita, a raczej Władysław IV? Politykę zgoła inną. Otóż Władysław, ogarnięty szaleńczą, niepoważną i dla Rzeczypospolitej zgubną myślą o koronie szwedzkiej zdecydował się na poparcie Cesarstwa! Cóż mogliśmy z tego, jako państwo, uzyskać? Otóż – zwyczajnie nic. Jedynie względny spokój od strony Cesarstwa, ale nie łudźmy się – Cesarstwo i tak by Rzeczypospolitej wówczas nie zaatakowało. Po prostu, Władysław IV zaprzepaścił niebywałą szansę spełnienia najważniejszych interesów narodowych w imię własnej polityki dynastycznej.

Tagi: , , , , ,

Buzu Historia © 2019